czasami leże w nocy w łóżku i nie mogę spać, czasami nie mam nawet siły wtedy wstać i chodzić po domu jak zwykłam robić kiedyś...może dlatego, że ostatnio zdarzają mi się omdlenia, jak wczoraj, to już któryś raz z rzędu jak wstaje w nocy się napić i mdleje, wczoraj gruchnęłam na podłogę aż miło, na szczęście skończyło się na kilku siniakach, nie wiem jak długo leżałam , nie pamiętam, to moje durne serce i nerwy i stres, który trwa już od kilkunastu tygodni...ktoś mi powiedział, że dramatyzuje, przesadzam, że odstawiam teatr...cóż przykro mi, że tak to odbiera, oczekiwałam raczej wsparcia, ciepłych słów, obecności, ale jak już się ostatnio przekonałam nie można zbyt wiele oczekiwać, mój zabieg się nie udał, trzeba go powtórzyć, na razie biorę tabsy i czuję się w miarę ok, zobaczymy, tylko te omdlenia mnie niepokoją, jestem bardzo słaba...ale ja nie o tym, bo znów wyjdzie, że jakiś dramat odstawiam, chyba trzeba mieć bardzo grubą skórę, ja jej nie mam niestety choć nabieram pewnych cech obojętności, robi mi się wszystko jedno, to niedobrze, to oznacza, że się zamykam w sobie, odsuwam, milknę...
ale ja nie o tym...
kiedy leżę sama w łóżku w nocy i nie mogę spać, myślę o tych wszystkich sprawach, o których myśleć nie powinnam, które nie powinny się nigdy wydarzyć, które oplątały mnie jak sieć i nie mogę się wyzwolić, które tak mnie dotykają, że czuje palący ból, myślę o tych wszystkich latach, które przespałam i o tym jak mi się wydawało, szczęśliwym czasie kiedy chciałam się z tego letargu obudzić, i jedno i drugie okazało się moją porażką, mam 38 lat i przyszedł czas rozliczeń...mam wrażenie, że stoję nie na krawędzi, bo to oznaczało by być może rozwinięcie skrzydeł i lot, ale że stoję przed murem i walę w niego bez skutecznie głową....mur jest mocny, nie pęka, żadnej skazy, idealnie gładka powierzchnia, oddycham głęboko, szukam spokoju w sobie, oddycham...spróbuje jeszcze raz to moja ostatnia szansa, nagła śmierć, myślę sobie, to już ostatni raz, wyczekam tylko odpowiedni moment, jeszcze nie teraz, teraz jestem zmęczona, poczekam i ...
ostatnie uderzenie, mam tyle do wygrania, mam tyle do stracenia...
leżę w łóżku, jest ranek, odwracam głowę i widzę jak śpisz obok, taki spokojny, uśmiecham się i mówię...
- wstawaj T.już ranek, chcesz kawy ?
szczęście jest takie proste, łatwe...
tak mi przykro, że to tylko literatura pomieszała mi się życiem, że miłość jest nic nie warta, a wierność to przeżytek, lojalność i szczerość budzą śmiech....
eee tamm idę spać
sobota, 23 czerwca 2012
piątek, 22 czerwca 2012
czwartek, 21 czerwca 2012
sobota, 9 czerwca 2012
zamknięcie...
koniec...
usunęłam to co wcześniej napisałam, za dużo słów, a ja nie umiem już pisać, nie mogę, nie mam siły
blog jest zamknięty
nie wiem co mam ze sobą zrobić
a z resztą...proszę bardzo to porzedni post i proszę mi nie zarzucać, że się boje powiedzieć cokolwiek, że boję się mówć prawdę, z resztą i tak nie ma to znaczenia....co za różnica...proszę bardzo :
kiedy jest już bardzo źle, kiedy trzęsą mi się ręce, sprzątam
sprzątam żeby czymś je zająć
patrzę na nie, są skrzydła ptaka, drżą
dziś mam dla nich zadanie
muszę podchodzić do życia zadaniowo
przygotują kawę, pomogą mi zapalić papierosa i posprzątają, a jak będzie im za mało by się uspokoić to może nawet pranie im zlecę
a co ze mną ?
nie wiem co mam ze sobą zrobić ?
po prostu nie wiem....
dla siebie nie mam lekarstwa
i to jet ostatni już wpis na blogu, zamykam go już definitywnie, straciłam dystans, straciłam cel, lekkość pióra, zaczęłam pisać o osobistych sprawach, zbyt osobistych, nie taki był mój cel....
to taki moment w moim życiu, że już po prostu nie mam siły, nie umiem już nic napisać, nic powiedzieć, znowu się w sobie zamykam, co raz bardziej, już po prostu nie mogę, jakiś czas próbowałam, ale to same porażki, więc nie widzę w tym sensu, choć pisanie to to co kochałam najbardziej na świecie, to było moje miejsce, już nie umiem....straciłam to...
ja w ogóle już nie mam siły, z dnia na dzień ją tracę, fizycznie i psychicznie, jestem cieniem samej siebie, nawet już nic nie czytam, nie oglądam, po prostu siedzę w pokoju i patrzę w ścianę, znam każde załamanie w murze, każdą plamkę ....nienawidzę jej, to ściana mojego domu, powinna być schronieniem, opoką, powinna chronić, powinny na niej zawisnąć zdjęcia z wakacji, stop klatki szczęśliwych chwil, a jest pusta, nienawidzę jej
no dobra....cześć....zamykam, nic już nie mogę zrobić
chciałam napisać, że jestem nieszczęśliwa ale ja mam wrażenie, że mnie wcale nie ma
może kiedyś...ktoś powiedział mi, ze cztery lata się wychodzi z traumy, no to mam sporo czasu, bo dopiero kilka tygodni za mną...jej...będę miała 42 lata jak w końcu stanę na nogi...
nie wiem co mam ze sobą zrobić
ps. dziś się dowiedziałam, że ktoś ma na mnie ustawiony taki dzwonek...mój boże...ja to niby ta chuda cizia...tak mnie to w tym wszystkm rozbawiło, że na pożegnanie muszę to wrzucić...to był taki śmiech przez łzy, gorzki, ale zawsze śmiech....
żegnam
usunęłam to co wcześniej napisałam, za dużo słów, a ja nie umiem już pisać, nie mogę, nie mam siły
blog jest zamknięty
nie wiem co mam ze sobą zrobić
a z resztą...proszę bardzo to porzedni post i proszę mi nie zarzucać, że się boje powiedzieć cokolwiek, że boję się mówć prawdę, z resztą i tak nie ma to znaczenia....co za różnica...proszę bardzo :
kiedy jest już bardzo źle, kiedy trzęsą mi się ręce, sprzątam
sprzątam żeby czymś je zająć
patrzę na nie, są skrzydła ptaka, drżą
dziś mam dla nich zadanie
muszę podchodzić do życia zadaniowo
przygotują kawę, pomogą mi zapalić papierosa i posprzątają, a jak będzie im za mało by się uspokoić to może nawet pranie im zlecę
a co ze mną ?
nie wiem co mam ze sobą zrobić ?
po prostu nie wiem....
dla siebie nie mam lekarstwa
i to jet ostatni już wpis na blogu, zamykam go już definitywnie, straciłam dystans, straciłam cel, lekkość pióra, zaczęłam pisać o osobistych sprawach, zbyt osobistych, nie taki był mój cel....
to taki moment w moim życiu, że już po prostu nie mam siły, nie umiem już nic napisać, nic powiedzieć, znowu się w sobie zamykam, co raz bardziej, już po prostu nie mogę, jakiś czas próbowałam, ale to same porażki, więc nie widzę w tym sensu, choć pisanie to to co kochałam najbardziej na świecie, to było moje miejsce, już nie umiem....straciłam to...
ja w ogóle już nie mam siły, z dnia na dzień ją tracę, fizycznie i psychicznie, jestem cieniem samej siebie, nawet już nic nie czytam, nie oglądam, po prostu siedzę w pokoju i patrzę w ścianę, znam każde załamanie w murze, każdą plamkę ....nienawidzę jej, to ściana mojego domu, powinna być schronieniem, opoką, powinna chronić, powinny na niej zawisnąć zdjęcia z wakacji, stop klatki szczęśliwych chwil, a jest pusta, nienawidzę jej
no dobra....cześć....zamykam, nic już nie mogę zrobić
chciałam napisać, że jestem nieszczęśliwa ale ja mam wrażenie, że mnie wcale nie ma
może kiedyś...ktoś powiedział mi, ze cztery lata się wychodzi z traumy, no to mam sporo czasu, bo dopiero kilka tygodni za mną...jej...będę miała 42 lata jak w końcu stanę na nogi...
nie wiem co mam ze sobą zrobić
ps. dziś się dowiedziałam, że ktoś ma na mnie ustawiony taki dzwonek...mój boże...ja to niby ta chuda cizia...tak mnie to w tym wszystkm rozbawiło, że na pożegnanie muszę to wrzucić...to był taki śmiech przez łzy, gorzki, ale zawsze śmiech....
żegnam
poniedziałek, 28 maja 2012
tak bardzo bym chciała żeby mnie ktoś przytulił...
ktokolwiek...
tak bardzo tego potrzebuje, teraz, teraz, w tej chwili...
nic nie musi mówić, przynajmniej niech potrzyma mnie za rękę i poczeka aż zasnę...
tak bardzo potrzebuje jakiego kolwiek czułego gestu...
zawsze uciekałam przed dotykiem, czułościami, nawet jako dziecko...
a teraz o to proszę, co za ironia losu...
chcę to przespać, zasnąć i się nie obudzić...
ktokolwiek...
tak bardzo tego potrzebuje, teraz, teraz, w tej chwili...
nic nie musi mówić, przynajmniej niech potrzyma mnie za rękę i poczeka aż zasnę...
tak bardzo potrzebuje jakiego kolwiek czułego gestu...
zawsze uciekałam przed dotykiem, czułościami, nawet jako dziecko...
a teraz o to proszę, co za ironia losu...
chcę to przespać, zasnąć i się nie obudzić...
piątek, 25 maja 2012
zanim zasnę...
za tydzień mam urodziny, któreś tam, to bez znaczenia, które, patrzę za siebie i wiem, że przed tym nie ucieknę, nie ma takiej potrzeby, przeciez to ja, a jak tu przed soba uciec, dokąd...nie ma takiego miejsca, gdzie bym mogła się schować, ale nawet nie chcę, chciałabym beztrosko wystawić twarz do słońca, wyciągnąć ręce do góry tak wysoko by dotknąć nieba, nie chcę się chować, uciekać, chcę istnieć
patrzę przed siebie i ...
wiesz nie czekam końca, czekam początku, niech się już w końcu zacznie, niech się zacznie
ja ciągle o sobie, tylko ja i ja...ja chcę, ja pragnę, ja czekam...
a Ty ?
a teraz zawieszam głos i widzę Cię na ławce przed szpitalem, jak siedzimy na przeciw siebie, Ty jak chłopiec, po turecku...Ty...a ja, serce jak ptak w klatce mi się trzepocze i biorę cały Twój ból na siebie, Twoje oczy, krople na twarzy, Ty
wiesz, że tak często siadasz, przy stole kiedy jemy posiłek, patrze na to z niemym zachwytem, na tą burzę loków, na Twoje usta, dłonie....słuchałam głosu....
wiesz...nie czekam końca, czekam początku
myślę o tym co dobre, nigdy nie pomyślałam źle
czekam początku
nie wiem jaki będzie
ławka przed szpitalem, Ty i ja
Ty
tylko to serce....
oglądam Jane Eyre, tak wiem co możesz pomyśleć, romantyczka ze mnie....czytałam tę książkę tyle razy
tyle razy :)
TAK BARDZO CHCĘ BY BIŁO RÓWNO, TAK BARDZO CHCĘ BYĆ ZDROWA, PIĘKNA, BO JESTEŚ MOIM POCZĄTKIEM
i wołam Cię, trzymam za rękę...
wiesz jest późno, idę spac, zanim zasnę posiedź przy mnie proszę, chwilkę
patrzę przed siebie i ...
wiesz nie czekam końca, czekam początku, niech się już w końcu zacznie, niech się zacznie
ja ciągle o sobie, tylko ja i ja...ja chcę, ja pragnę, ja czekam...
a Ty ?
a teraz zawieszam głos i widzę Cię na ławce przed szpitalem, jak siedzimy na przeciw siebie, Ty jak chłopiec, po turecku...Ty...a ja, serce jak ptak w klatce mi się trzepocze i biorę cały Twój ból na siebie, Twoje oczy, krople na twarzy, Ty
wiesz, że tak często siadasz, przy stole kiedy jemy posiłek, patrze na to z niemym zachwytem, na tą burzę loków, na Twoje usta, dłonie....słuchałam głosu....
wiesz...nie czekam końca, czekam początku
myślę o tym co dobre, nigdy nie pomyślałam źle
czekam początku
nie wiem jaki będzie
ławka przed szpitalem, Ty i ja
Ty
tylko to serce....
oglądam Jane Eyre, tak wiem co możesz pomyśleć, romantyczka ze mnie....czytałam tę książkę tyle razy
tyle razy :)
TAK BARDZO CHCĘ BY BIŁO RÓWNO, TAK BARDZO CHCĘ BYĆ ZDROWA, PIĘKNA, BO JESTEŚ MOIM POCZĄTKIEM
i wołam Cię, trzymam za rękę...
wiesz jest późno, idę spac, zanim zasnę posiedź przy mnie proszę, chwilkę
czwartek, 24 maja 2012
środa, 23 maja 2012
wszystko co kocham...
wstaje rano
wieczorem zasypiam
budzę się w nocy
nie mogę spać
karmię swoje ciało
daje mu pić
czasem mnie boli
jestem zmęczona
tak bardzo chcę
tak bardzo się staram
tak bardzo pragnę
tak bardzo tęsknię
tak bardzo nie mogę się poddać
tak bardzo jestem od a do z
patrzę w lustro, usta się uśmiechają
dotykam dłonią tafli
ja od a do z
pytam się sama siebie - co jest pomiędzy ?
patrzę w lustro
pomiędzy jest wszystko co kocham
jestem pełna tym uczuciem
po bezkres spojrzenia
po horyzont ust
po bezmiar myśli
patrzę na moje nadgarstki, na małą siną żyłkę, pulsuje życiem
czekam aż muśniesz ją opuszkiem
poliżesz koniuszkiem języka
pomyślisz - to ty, moja jedyna
ucałujesz czule
poczujesz
mnie
a może by tak do...
http://przewodnik.onet.pl/afryka/maroko/kraj.html
pojadę choćby nie wiem co :)
wieczorem zasypiam
budzę się w nocy
nie mogę spać
karmię swoje ciało
daje mu pić
czasem mnie boli
jestem zmęczona
tak bardzo chcę
tak bardzo się staram
tak bardzo pragnę
tak bardzo tęsknię
tak bardzo nie mogę się poddać
tak bardzo jestem od a do z
patrzę w lustro, usta się uśmiechają
dotykam dłonią tafli
ja od a do z
pytam się sama siebie - co jest pomiędzy ?
patrzę w lustro
pomiędzy jest wszystko co kocham
jestem pełna tym uczuciem
po bezkres spojrzenia
po horyzont ust
po bezmiar myśli
patrzę na moje nadgarstki, na małą siną żyłkę, pulsuje życiem
czekam aż muśniesz ją opuszkiem
poliżesz koniuszkiem języka
pomyślisz - to ty, moja jedyna
ucałujesz czule
poczujesz
mnie
a może by tak do...
http://przewodnik.onet.pl/afryka/maroko/kraj.html
pojadę choćby nie wiem co :)
sobota, 19 maja 2012
wtorek, 15 maja 2012
do Neno...
pewnie masz racje, pewnie tak ale...
och droga Neno, to trochę nie tak, nie znasz mnie, nie wiesz jaka jest moja historia....
właściwie to nic nowego, nic wyjątkowego, takich historii zdarza się miliony na świecie...
ale ta jest moja i chyba przez to jest jedyna....może to tylko moja pycha, może zarozumiałość, może....
co mam napisać...
chyba już nic...
pomilczę więc...
wiem, że chcesz pomóc, wiem i dziękuje...
ale ja muszę moją drogę odszukać w sobie i nią pójść...
podobno, jak mi powiedział T.- per aspera ad astra...
a ja Mu ufam...
wierze w Niego....
bo Go kocham....
nie zostawię Go w tych trudnych chwilach, mam być wsparciem i aniołem spokoju dla Niego, więc będę...
i robię to też dla siebie...
to moja decyzja i jej nie cofnę...
to tyle...
Elżbieta
och droga Neno, to trochę nie tak, nie znasz mnie, nie wiesz jaka jest moja historia....
właściwie to nic nowego, nic wyjątkowego, takich historii zdarza się miliony na świecie...
ale ta jest moja i chyba przez to jest jedyna....może to tylko moja pycha, może zarozumiałość, może....
co mam napisać...
chyba już nic...
pomilczę więc...
wiem, że chcesz pomóc, wiem i dziękuje...
ale ja muszę moją drogę odszukać w sobie i nią pójść...
podobno, jak mi powiedział T.- per aspera ad astra...
a ja Mu ufam...
wierze w Niego....
bo Go kocham....
nie zostawię Go w tych trudnych chwilach, mam być wsparciem i aniołem spokoju dla Niego, więc będę...
i robię to też dla siebie...
to moja decyzja i jej nie cofnę...
to tyle...
Elżbieta
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)