Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okruchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okruchy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 stycznia 2011

imienieny...

Dzisiaj są imieniny Małgorzaty...
Ale ja nie mam dziś imienin...
Nie jestem Małgorzatą przecież...
Tak na prawdę...
Mam tylko jej serce...
Mam tylko jej duszę...
Ciało należy do innej kobiety...

Ta kobieta zgubiła serce Małgorzaty...
Zmarnowała jej duszę...

Małgorzata się boi...
Serce zgubione drży z lęku pod śniegiem...
Duszę rozwiał morski wiatr...

Małgorzato nie bój się...
Odwagi...

Chciała tylko ciepła Twych dłoni...
Smutku w oczach...
Oddechu na swym policzku...
Pocałunku...
Zapachu...
Westchnięcia...
Słów...

Odwagi M, jesteś mądrą kobietą...
W nic nie graj, po prostu kochaj...

M- 1 pkt.
E- 0 pkt.

PS. To nie sezon E, ale na pewno nadejdzie...
poczekam, jestem diabelnie uparta i uczę się cierpliwości...

PS. 2  Wszystkim prawdziwym Małgosiom, spełnienia :DDDD
Piotrki też mają imieniny dzisiaj ,miłości więc :DDD
E ma imieniny w czerwcu :DD

PS.  3   Pewna Magdallena natomiast ma dziś swoje urodziny !!!!!
Magdalleno, odwagi !!!! I słońca ;-)
Magdallena- 10 pkt.

wtorek, 21 grudnia 2010

po całunek...

stoję cała zanurzona w ciszy...
nie wy powiedzianych słów...

usta słone od łez, nie wypłakanych...
boję się myśleć co będzie...

autystyczne ciało pragnie dotyku...
bodźca co wypcha na zewnątrz ukryte uczucia...

ciepłe usta delikatnie pieczętują ...
pulsujące zagłębienie poniżej linij szyi...

pod cienką warstwą skóry...
chcę poczuć ciepło twoich warg...

nie wypowiedziane słowa tańczą we mnie chęcią ucieczki...
boję się myśleć co będzie...

jak je wy powiem...
kiedy mnie w końcu po całujesz...

wtorek, 9 listopada 2010

codzienność...

codziennie bronię się przed pokusą...
codziennie walczę z samą sobą...
codziennie tęsknie nie wiadomo do czego...
codziennie staram się nie poddawać...
codziennie uśmiecham się do ludzi...
codziennie jestem zmęczona...
codziennie czytam mojemu dziecku...
codziennie nie tracę wiary we wróżki...
codziennie wstaje, myje się, idę do pracy, jem, patrzę z zachwytem na Lu...
codziennie myślę i nie mogę przestać...
i gówno z tego wychodzi...
nie mogę, nie potrafię, nie chcę chyba zapomnieć...
nie modlę się, nie rozpaczam, nie czekam już na nic...
codziennie po prostu żyje...
kurwa codziennie walczę z tą nieodpartą pokusą...
i gówno z tego wychodzi...
uda się ?
uda się...
uda się !
zaiste dziwna to walka, dziwna codzienność, gorzka w smaku, nikt nie lubi goryczy...
bardzo się staram...
zapalę sobie, umyję zęby i poczekam do jutra by...
czytaj od początku, smacznego...

PS. gorycz nie jest taka zła, lubię gorzką czekoladę, jest taka zdrowa i nie tuczy, nie tuczy myśli miałką słodyczą...
kto lubi słodycze, są takie niebezpieczne, otumaniają człowieka, mamią go złudnym bezpieczeństwem, miłość aż po grób z przejedzenia, zatkania arterii, zawału serca z niekochania...
a teraz wszyscy powiedzą jak ważna jest równowaga :-) codziennie...bla, bla, bla...

piątek, 22 października 2010

:-)

jakie to dziwne, wczorajsze cienie są mglistym wspomnieniem...
wszystko OK, no może nie wszystko...
gdybym miała wszystko umarłabym...
nie miałabym o czym marzyć...
nie miałabym do czego tęsknić...
nie miałabym o co walczyć...
nie umiałabym z tym żyć...

jest taka jedna rzecz, pragnienie, które mnie nie opuszcza od jakiegoś czasu...
jest taka jedna rzecz, pragnienie...
jest...

hmm :-)
kiedyś, napewno, wiem, że warto
niczego nie żałuje

ciepłe myśli i uśmiech promienny, jak zawsze

dobrej nocy

piątek, 15 października 2010

okruchy...

Gestykuluje, jej dłonie tańczą skąplikowany taniec rozmowy. Konwersacja napowietrzna, poza werbalna...
Ostre sztylety dłoni przecinają precyzyjnie powietrzną przestrzeń rzeźbiąc w niej słowa. Cieniutkie szpileczki palców z kolorowymi główkami pomalowanych na ciemno paznokci, akcentują poszczególne frazy, przyszpilając je do tablicy uwagi rozmówcy.

Drobne koraliki kręgosłupa, nanizane na łańcuszki ścięgien, oplecione siateczką nerwów. Sznury koralowych naczyń krwionośnych pompują w tą skaplikowaną konstrukcję życie...


"Tajemnica pomarańczowej sypialni"

Moja pomarańczowa sypialnia
to najzimniejsze pomieszczenie tutaj.
Leży na tyłach domu...

To najzimniejsze pomieszczenie
może dlatego nie lubię tam być
może dlatego się w niej nie kocham
może dlatego, że nikt mnie nie kocha.

A ma taki pyszny pomarańczowy kolor
nie chce mi się do nawet próbować
zamykam szczelnie dżwi.

Wychodzę, może dlatego, że nie lubię tam być...


"Sny..."

och sny, całowałeś czubki moich palców
wnętrze dłoni obwodziłeś językiem

namiętnie zgłębiałeś go w ciepłe
 i pulsujące życiodajną krwią zgięcie łokcia

delikatnie gryzłeś kości obojczyków
i zlizywałeś z moich skroni
niecierpliwe kropelki potu

dotykałeś nieśmiało ustami
moich ust

tak tego pragnę...

tylko proszę nie dotykaj mnie jeszcze
to wciąż za szybko

tak tego pragnę...