sobota, 9 czerwca 2012

zamknięcie...

koniec...

usunęłam to co wcześniej napisałam, za dużo słów, a ja nie umiem już pisać, nie mogę, nie mam siły

blog jest zamknięty

nie wiem co mam ze sobą zrobić

a z resztą...proszę bardzo to porzedni post i proszę mi nie zarzucać, że się boje powiedzieć cokolwiek, że boję się mówć prawdę, z resztą i tak nie ma to znaczenia....co za różnica...proszę bardzo :



kiedy jest już bardzo źle, kiedy trzęsą mi się ręce, sprzątam
sprzątam żeby czymś je zająć

patrzę na nie, są skrzydła ptaka, drżą
dziś mam dla nich zadanie
muszę podchodzić do życia zadaniowo

przygotują kawę, pomogą mi zapalić papierosa i posprzątają, a jak będzie im za mało by się uspokoić to może nawet pranie im zlecę

a co ze mną ?
nie wiem co mam ze sobą zrobić ?
po prostu nie wiem....
dla siebie nie mam lekarstwa


i to jet ostatni już wpis na blogu, zamykam go już definitywnie, straciłam dystans, straciłam cel, lekkość pióra, zaczęłam pisać o osobistych sprawach, zbyt osobistych, nie taki był mój cel....
to taki moment w moim życiu, że już po prostu nie mam siły, nie umiem już nic napisać, nic powiedzieć, znowu się w sobie zamykam, co raz bardziej, już po prostu nie mogę, jakiś czas próbowałam, ale to same porażki, więc nie widzę w tym sensu, choć pisanie to to co kochałam najbardziej na świecie, to było moje miejsce, już nie umiem....straciłam to...

ja w ogóle już nie mam siły, z dnia na dzień ją tracę, fizycznie i psychicznie, jestem cieniem samej siebie, nawet już nic nie czytam, nie oglądam, po prostu siedzę w pokoju i patrzę w ścianę, znam każde załamanie w murze, każdą plamkę ....nienawidzę jej, to ściana mojego domu, powinna być schronieniem, opoką, powinna chronić, powinny na niej zawisnąć zdjęcia z wakacji, stop klatki szczęśliwych chwil, a jest pusta, nienawidzę jej

no dobra....cześć....zamykam, nic już nie mogę zrobić

chciałam napisać, że jestem nieszczęśliwa ale ja mam wrażenie, że mnie wcale nie ma

może kiedyś...ktoś powiedział mi, ze cztery lata się wychodzi z traumy, no to mam sporo czasu, bo dopiero kilka tygodni za mną...jej...będę miała 42 lata jak w końcu stanę na nogi...

nie wiem co mam ze sobą zrobić




ps. dziś się dowiedziałam, że ktoś ma na mnie ustawiony taki dzwonek...mój boże...ja to niby ta chuda cizia...tak mnie to w tym wszystkm rozbawiło, że na pożegnanie muszę to wrzucić...to był taki śmiech przez łzy, gorzki, ale zawsze śmiech....

żegnam



4 komentarze:

anioł kulawy pisze...

Oddychaj,Kochana E., oddychaj.
Otulam tak mocno, jak tylko się da.

granato pisze...

Trzymaj się tam!
Jeszcze się poukłada, zobaczysz!

J. pisze...

Nie wierzę w zamknięcia. Najważniejsze się jeszcze otworzy... może szybciej niż za 4 lata.

Anonimowy pisze...

Tym razem prośba o nie akceptpownie tego komentarza :) ponieważ on jest tylko do Ciebie.

Elu, jestem od Ciebie starsza (o 2 lata) jeśli ma to dla Ciebie jakieś znaczenie. Szkoda, że zamykasz blog. Pisz, myślę, że bardzo Ci to pomaga. Może niekoniecznie tutaj ? Wiesz jak znalazłam Twój blog ? Wpisałam w wyszukiwarkę "siła sprawcza"...
I jak zaczęłam czytać, to tak jakbym czytała siebie, swoje myśli...
Życzę Ci odnalezienia siły, która jest w Tobie.
Neno